}

„Dzisiaj czuję się bardzo podobnie jak w 1999 roku, gdy zjawiłam się w kampusie Harvardu jako studentka pierwszego roku. Miałam wrażenie, że zaszła jakaś pomyłka, że nie jestem dość inteligentna, żeby znaleźć się w tym towarzystwie, i że ilekroć otworzę usta, będę musiała udowadniać, że nie jestem tylko głupią aktorką”- to słowa Natalie Portman podczas wystąpienia na Harvard Class Day w 2015 roku. Pamiętam doskonale moje zdumienie i jedną myśl, która kołatała się w mojej głowie: „ona?” Jak to możliwe, że kobieta, która odniosła niepowtarzalny sukces wciąż czuje się niewystarczająca, czuje się oszustką, która nie zasłużyła na to, aby tam być. Po chwili zdumienia pojawił się smutek, bo znam doskonale to uczucie.

Jeśli bliskie Ci są zdania typu: wszyscy (lub prawie wszyscy ;)) są mądrzejsi od Ciebie, wszyscy się dowiedzą, że czegoś nie wiesz, tym razem Ci się udało, następnym razem już Ci się nie uda, nie powinno Cię tu być ( w tej pracy, na tej uczelni, w tym zespole), nie jesteś tak kompetentna/utalentowana/mądra jak sądzą inni-często porównujesz swoje umiejętności z umiejętnościami ludzi wokół Ciebie, to doświadczasz syndromu oszusta.

Syndrom oszusta (uzurpatora) to przeświadczenie, że dokonujemy intelektualnego przestępstwa.

Gdy czujemy się, jak oszustki uparcie wierzymy, że nasze osiągnięcia są efektem zbiegu okoliczności, łutu szczęścia, fartu i nie mają nic wspólnego z naszymi zdolnościami, inteligencją i wysiłkiem włożonym  w pracę. Kwestionujemy własną wartość, dystansując się od sukcesów, będąc wręcz obsesyjnie wyczulonym na sygnały pochodzące z otoczenia ze strachu, że zostaniemy ZDEMASKOWANI.

Początkowo sądzono, że syndrom oszusta dotyka tylko kobiety, ale późniejsze badania wykazały, że w równym stopniu doświadczają go mężczyźni. Jednak w przypadku mężczyzn spawa jest bardziej skomplikowana. Publiczne przyznanie się do takich odczuć, czyli jawne wyrażenie swojej słabości, stanowi dla mężczyzn podwójne zagrożenie. Przede wszystkim jest sprzeczne z silnym, kulturowym wzorcem silnego i asertywnego faceta. A po drugie, panowie obawiają się, że doświadczą czegoś, co w psychologii nazywamy „efektem odwetu”- karą za niespełnienie oczekiwań społecznych.  Wstydzą się do tego przyznać. Wstydzimy się i my, kobiety.

 

Niewidoczne?

Przeciwieństwem sukcesu nie jest porażka, ale życie w cieniu. Cień jest wygodny, bezpieczny, a wystawianie siebie na krytykę, zawstydzenie i zranienie, raczej nie przypomina dobrej opcji. Robimy to, co potrafimy robić najlepiej. Odcinamy się od swoich talentów, tłamsimy zaangażowanie, wycofujemy się, kiedy robi się trudno, snujemy wizje nie podejmując działania, milczymy. Bycie niewidocznym lub odsłoniętym tylko w połowie jest bez wątpienia bezpieczniejsze. Ale to właśnie w cieniu rozpasaniu ulegają nasze obawy, lęki i scenariusze możliwych wydarzeń. „Kiedy zatrzymamy się na chwilę i przyjrzymy naszemu życiu-jak pisze B.Brown- to uświadomimy sobie, że nic nie jest trudniejsze do zniesienia niż życie tuż obok tego życia, które moglibyśmy mieć, gdybyśmy tylko odważyli się pokazać siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy”.

 

Poczucie własnej wartości i wstyd

Wstyd sprawia, że czujemy się mali, niedopasowani, bez wartości. A życie z poczuciem, że nie jesteśmy wystarczająco dobre/mądre/kompetentne, by pokazać siebie światu i że ktoś na pewno odkryje nasz braki,  jest ciężarem, który co raz trudniej dźwigać. Bo każdy wybór ma swoją cenę. Zarówno ten o pozostaniu z boku, jak i ten, aby wyjść do ludzi i pokazać siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Pytanie brzmi, co tak naprawdę jest ważne dla Ciebie i jaką cenę jesteś gotowa zapłacić?

Jedno z częstych pytań, jakie otrzymuje dotyczy tego, jak zmieniło się moje życie dzięki pracy modelem The Daring Way TM (Z wielką odwagą).  Mam odwagę przyznać się do tego, że poczucie bycia oszustką wkrada się znienacka w moje życie. Mam odwagę dzielić się swoimi słabościami i przede wszystkim mam odwagę pokazywać siebie światu taką, jaką jestem naprawdę. To, że doświadczam lęku nie oznacza, że nie jestem odważna. Mojej wartości nie wyznaczają już moje relacje, sukcesy, czy porażki. Wyceniając moje usługi nie wyceniam mojej osoby. To nie ja jestem na sprzedaż. Jestem warta tego, co dobre, bez żadnych warunków wstępnych. Tak, samo jak Ty! 

Czy ryzykuję pisząc ten tekst? Być może. Ale krytyka osób, które nie próbują żyć odważnie, które nie pokazują siebie, mnie nie interesuje!

Wierzę, że szczere rozmowy na temat tego, z czym się musimy mierzyć, mogą zmienić nasz świat. A wstydzimy się i boimy mówić o tym.  A im lepiej rozumiemy to, czego doświadczamy, tym łatwiej będziemy umieli sobie z tym radzić. Im mniej mówimy o wstydzie, tym w większym stopniu wpływa on na nasze życie.

Rozmawiajmy, z mniejszą lub z większą odwagą!

 

Pin It on Pinterest

Share This