}

Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj. Stałam przed wielką półką książek w księgarni czując ogromny smutek i żal. Przyglądając kolejne tytuły mieszczące się na regałach działu z psychologii, miałam wrażenie, że utraciłam coś cennego. Byłam potwornie zmęczona życiem, sobą i swoimi wyborami. Musisz wiedzieć, że studia z psychologii były moim marzeniem, które starannie skrywałam przed światem. Bo to kierunek dla mądrych i silnych ludzi, a ja wtedy taka wcale się nie czułam. „Nie dam rady” było moją mantrą i po pięcioletnich studiach na innym kierunku i licznych życiowych zawirowań, tamten dzień w księgarni sprawił, że coś we mnie pękło.

Nie, nie usłyszałam dzwonów, nie poraził mnie piorun, nawet muzyka z rodem z Gladiatora nie leciała z głośników. Zwyczajny dzień, zwyczajny pobyt w księgarni, który nie różnił się od wcześniejszych. Z tą jedną małą różnicą: miałam dość wszystkiego. Miesiąc później złożyłam papiery do mojej wymarzonej uczelni (SWPS Wrocław), a trzy miesiące później przejechałam pół Polski, aby spełnić tym razem marzenie z dzieciństwa. Stanęłam oko w oko z czworonożną istotą, która wywróciła moje życie do góry nogami i zapoczątkowała wędrówkę, która trwa do dziś.   Pewnie zapytasz, w jaki sposób nagle zaczęłam robić to, co odkładałam na bok przez tyle lat? Nie, nie stałam się kimś innym. Nie, nie posiadłam magicznych mocy. Całą sobą pragnęłam zmiany i chyba pierwszy raz w życiu poczułam, że za to, co mnie dotyka w życiu odpowiadam ja sama.

Musisz zmierzyć się z banalną prawdą, że Twoje życie jest TYLKO TWOJE

A to oznacza, że długa lista osób, które stały się idealnym celem do obwiniania za Twoje nieszczęśliwe życie, musi ulec zniszczeniu. I pułapkę zrzucania odpowiedzialności i wymówek wszelakich typu- gdyby miała X to Y, gdyby nie X to Y, trzeba wyrzucić do kosza.  Niestety, nieustannie słyszę zdania typu (i też wiele razy je sama powtarzałam): potrzebuję, aby ktoś zmotywował mnie do pracy, kopniaka w tyłek, czy lepszego biurka, aby zacząć pisać, kalendarza, aby zaplanować działania (całe godziny przeznaczając na szukanie idealnego wzoru).   Czy naprawdę potrzebujemy kogoś, kto zachęci nas do zadbania o siebie i robienia tego, co dla nas ważne? A czy nie jest przypadkiem tak, że kiedy ten ktoś tego nie robi lub nie robi tak, jakbyśmy tego chciały, to mamy fantastyczną wymówkę, aby dalej stać w miejscu? Zrzucamy odpowiedzialność za własne życie w ręce kogoś innego, same pozbawiając się sprawczości. Z bardzo prostego powodu, kiedy coś pójdzie nie tak, mamy na kogo zrzucić winę.   Niestety, obwinianie, biczowanie siebie za każdy występek, karmienie siebie lękiem, wstrzymywanie się przed działaniem, tak naprawdę coś nam DAJE. W ten sposób zaspokajamy ukryte potrzeby, które są silniejsze od naszego celu.

Nikt nie może przejść po tej linie za Ciebie

Pomiędzy naszym chceniem, a miejscem, w którym chcemy być, jest ogromna przepaść. Możesz mówić, że chcesz (nauczyć się angielskiego, schudnąć, założyć firmę), możesz mówić o tym, o czym marzysz, ale to Twoje działania ujawniają prawdę o tym, co dla Ciebie najważniejsze. Nie robisz czegoś, bo masz ku temu powód. Bo jest coś, czego pragniesz bardziej, niż…….. ( uzupełnij).   Bardzo często tę przepaść wypełniamy obawami, krytyką, lękiem, niepokojem. Niektórzy z nas schodzą z urwiska i rozbijają namiot w tej mrocznej otchłani, pozwalając, aby złość, ból, rozczarowanie, strach wypełniły je po brzegi. Owszem, chcę, abyś zeszła do najmroczniejszych części siebie samej, bo trzeba wejść w ciemność, aby dostrzec swoje światło. Zmierzyć się ze swoim mrokiem, ale nie pozwolić, aby nas pochłonął. I kiedy już to zrobisz, musisz rozwiesić linę nad przepaścią i nauczyć się chodzić po niej. Będziesz się chwiać i wielokrotnie tracić równowagę, bo nie da się całkowicie wyciszyć głosów w Twojej głowie, które będą mówić: za kogo Ty się uważasz, nie dasz rady, jesteś……….. (uzupełnij swoim głosem).

Bo czasem lęk będzie przechylał Cię na swoją stronę. Balansowanie na linie wiąże się z upadkami i mierzeniem się z tym, co w dole.

-A co jeśli upadnę?

– Kochanie, a co jeśli pofruniesz?

Nie musisz być odważną kobietą, możesz być kobietą praktykującą odwagę. Nie musisz być pewną siebie kobietą, możesz być kobietą, która wierzy w siebie każdego dnia trochę bardziej. Nie musisz być znać odpowiedzi na pytanie, bądź tą, która szuka i błądzi i czerpie wiedzę z tych poszukiwań. Nie musisz być kim innym, by żyć tak, jak tego pragniesz, ale musisz podejmować inne wybory.   Tylko zgoda na siebie, na taką, jaką jesteś naprawdę, pozwala ogarnąć bałagan, który jest w nas. Nie czekaj, aż ktoś, coś zrobi za Ciebie. Nie czekaj na związek pełen miłością z nadzieją, że on zaleczy wszystkie Twoje rany. Nie czekaj na nowy dom, aby mieć kwiaty każdego dnia na biurku. Nie czekaj na nowy zeszyt, aby zacząć pisać swoją książkę.

Jesteś tą, na którą czekasz.

Pin It on Pinterest

Share This