}

Superwoman

Udźwignie na swych barkach ciężar tego świata. Nie opuszcza rąk, wie, że da radę. Kalendarz pęka w szwach, a niekończąca się lista rzeczy do zrobienia jest jak powiew świeżego powietrza. Wie, że żyje. Lubi to tempo. Adrenalina w żyłach, stres, oczekiwania będą rozkładać ją po kawałku. Ale kto, jeśli nie ona?

Pomoc? Nie, dziękuje. Przecież nikt nie zrobi tego tak dobrze, jak ona (kiedy zmywa talerze to automatycznie zyskują bielszy odcień bieli). Słabość? Tego słowa nie ma w jej słowniku. Jeszcze przypadkiem ktoś by pomyślał, że sobie nie poradzi. Nieszczególnie obchodzą ją takie ludzkie słabości, jak sen, jedzenie, odpoczynek- jest przecież Panią tego świata, kontroluje czas i życie.

Zarzuca swoją pelerynę, zawsze zwarta i gotowa.  Zajmujesz się wszystkim i wszystkimi- dla niej to pestka. I jeszcze najlepiej, gdy robi to bez wysiłku.  „Dasz sobie radę. Nie okazuj słabości. Bądź silna”- słowa pobrzmiewają w jej głowie. Superwoman.

Brzmi znajomo?

Wyznaczanie granic, danie sobie przestrzeni do bycia nie wypełnionego wyznaczaniem celów, czy ich realizacją, jest jak nieznane terytorium dla wielu kobiet. Żyjąc z nieustannymi przekazami płynącymi z zewnątrz, że „możesz mieć wszystko” i to bez wysiłku, „możesz więcej”, wyglądaj w określony sposób, zachowuj się w określony sposób. Tylko wtedy będziesz kochana, tylko, wtedy będziesz mogła siebie pokochać. Danie sobie prawa do wyrwania się z tego schematu to niemal rewolucyjny akt.

Ograniczamy siebie do zadań, list i celów. Uciekając przed problemami, przeciętnością. Stawiając znak równości pomiędzy poczuciem własnej wartości a pracą (doskonałą pracą). I co gorsza uczymy tego nasze dzieci. One widzą więcej, niż Ci się wydaje.

Więc nie mów mi, że jestem superwoman.

Nie mówi mi, że ze wszystkim muszę dać sobie radę. Sama.

Nie mówi mi, że muszę być pewna siebie, ale nie za bardzo, bo uznają mnie za …. (niecenzuralne słowo, wstaw, co zechcesz).

Nie mów nam, że wrażliwość to słabość.

Nie mów nam, że jesteśmy zbyt emocjonalne.

I Wy, moje drogie kobiety nie powtarzajcie sobie tego.

Nie mówcie, że zmęczenie na pewno minie.

Nie mówcie „no dobra, jeszcze to mogę wziąć na siebie”.

 

Zawsze mamy wybór. Nieumyte okna, niepoodkurzana podłoga, proszenie o pomoc, delegowanie zadań to wybór. Daj sobie do niego prawo . Nie wszystko musi być doskonałe, wręcz nie powinno.

Marzę o świecie, w którym kobiety będę zdobywać się na odwagę, by wyjść z cienia i mówić głośno o tym, co dla nich ważne. Marzę o świecie, w którym kobiety będą czuć się na tyle silne, by z zaangażowaniem i pasją realizować pragnienia i cele. Z zaangażowaniem niepodszytym wątpliwościami w siebie i we własne umiejętności, czy próbą ochrony przed krytyką. Wierzę, że taki świat jest możliwy i możemy go wspólnie tworzyć.

Aby to było możliwe musimy nauczyć się być swoimi własnymi SOJUSZNICZKAMI. Wspierać siebie w trudnych momentach.Prosić o pomoc, dawać sobie prawo do niewiedzy, słabości i bezsilności. Dawać sobie prawo do bycia niedoskonałą, wystarczającą, ludzką.

Świat nie potrzebuje doskonałych kobiet, które udźwigną wszystko na swych barkach. Świat potrzebuje kobiet, które są gotowe objąć swoją siłę i swoje słabości. Wziąć odpowiedzialność za swoją historię i pisać jej nowe, odważne zakończenie.

Wiem, że każda z nas ma w sobie supermoce, ale może najwyższa pora zdjąć pelerynę, którą przykrywamy to, co niewygodne i pokazać się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.

Już 9.09. spotykamy się w Katowicach na wyjątkowym wydarzeniu Kobiety i Wstyd w oparciu o pracę dr Brené Brown

20% z każdego sprzedanego biletu wędruje na wsparcie tego projektu „Siostry”.

Pin It on Pinterest

Share This