}

Nie uczy się nas podejmowania wyzwań, ale tego, abyśmy były grzeczne i miłe. Ryzyko to męska specjalność, kobieca- trwanie w stagnacji. Do tego dorzuciłabym jeszcze wymigiwanie się od działań, które dałyby nam spełnienie i pozwoliły wywierać korzystny wpływ na świat.

Z jaką łatwością podejmujemy kolejne studia, kolejny kurs, bo to mieści się w naszej psychologicznej strefie komfortu, zaś podejmowanie wyzwań już nie. Wierząc, że kolejny certyfikat dam nam to za, czym tak bardzo tęsknimy- odwagę, pewność siebie, wiarę w swoje możliwości. Jednak te działania pozwalają odłożyć na bok to, z czym zmierzyć się aktualnie nie mamy ani siły, ani ochoty. A czy kiedyś będziemy mieć? Sama odpowiedz sobie na to pytanie.

Kawa na ławę. Należę do tych kobiet, które nauczyły się (słowo kluczowe!)  kochać swoją strefę komfortu, z przeświadczeniem, że życie poza nią wiąże się z wykluczeniem. A my chcemy być kochane i lubiane. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że potrzebujemy czuć się bezpiecznie i często przedkładamy tę potrzebę nad wszystko inne. Problem w tym, że większość tego, co dla nas naprawdę ważne znajduje się po drugiej stronie.

 

Po drugiej stronie, czyli właściwie gdzie?

Nie ma jasnej granicy dla każdej z nas. Każdy ma swoją definicję odwagi i komfortu.  To, co dla mnie wiąże się z odwagą, dla kogoś innego może być bułką z masłem. I odwrotnie. Dlatego uważaj zanim wpadniesz w pułapkę porównań. Łatwo tworzy się historie o tym, co jest dla kogo łatwe i proste.

 

Pewnie na każdym rogu słyszysz hasła typu „wyjdź ze swojej strefy komfortu”, żeby było jasne nie ma w tym nic złego. Tylko często pomijana jest ważna kwestia: nie musisz wychodzić poza swoją strefę komfortu, ale możesz ją rozszerzać!

Im więcej razy będzie robić konkretną rzecz, która jest dla Ciebie wyzwaniem, tym Twoja strefa komfortu będzie się rozszerzać. Bo to, co na początku wydaje się trudne, w końcu wejdzie nam w nawyk lub przynajmniej zminimalizuje ogrom lęku i stresu.

Jak rozszerzać swoją strefę komfortu?

Malutkie kroczki (nazywam je micro-bravery, czyli mała odwaga). Nie musisz pierwszego dnia wysłać sto CV, czy założyć fanpage. Pierwszego dnia wyślij jedno CV, drugiego kolejne, czy wybierz zdjęcia/opis/nazwę, które dodasz na stronę. Malutkie kroczki, które są tak małe, że aż śmieszne, aby ich nie zrobić.

A może jednak rzucić się na głęboką wodę?

Patrząc wstecz, z całą pewnością mogę powiedzieć, że w moim życiu miałam etapy, w których stosowanie mikro kroczków było dobrym rozwiązaniem. Ale były też momenty, w których wychodziłam całkowicie poza swoją strefę komfortu i takie rozwiązanie równie dobrze się sprawdziło. Dlatego tak ważna jest świadomość siebie, swoich potrzeb i do niech dostosować odpowiednią formę działania. To odpowiedź na pytanie: Co Ci bardziej będzie służyć?

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której chciałabym, abyś pamiętała.

Jeśli twierdzisz, że podejmujesz wyzwania ze strefy komfortu to oznacza, że to, co robisz nie jest wystarczająco odważne. Bo możesz robić odważne rzeczy lub komfortowe, nie możesz wybrać ich obu!

Dwie rzeczy, o których musisz pamiętać:

Jeśli twierdzisz, że podejmujesz wyzwania ze strefy komfortu to oznacza, że to, co robisz nie jest wystarczająco odważne. Bo możesz robić odważne rzeczy lub komfortowe, nie możesz wybrać ich obu!

Strefa komfortu jest potrzebna! Nie da się być cały czas odważną, cały czas wystawiać siebie na wyzwania i ryzyko. Nie da się żyć w nieustającym stresie! Musimy mieć miejsce, do którego możemy „wrócić”, aby odpocząć, zregenerować siły, przemyśleć pewne sprawy. Musimy mieć miejsce, w którym- jak powiedziała moja klientka- „będziemy mogły odłożyć broń na bok”.

Przygotowałam dla Ciebie zeszyt ćwiczeń, abyś mogła przyjrzeć się przestrzeni komfortu i przestrzeni odwagi w Twoim życiu oraz zrobić mały krok w kierunku zmiany (jeśli jesteś zapisana na newsletter to zajrzyj do skrzynki po materiały). 

Pin It on Pinterest

Share This