Serce bije, jak szalone, bo dzisiaj chcę się z Tobą podzielić fragmentem mojej najnowszej książki.

Ale będzie to fragment oryginalny! Bez żadnej edycji, bez korekty, bez zmian. Chcę, żebyś zobaczyła książkę w procesie. Tak, jak powstawała we mnie. Tak, jak przelewałam ją na papier. My bardzo, ale to bardzo lubimy, dzielić się tym, co już jest dopieszczone, bez skaz. Rzadko pokazujemy coś, co jest „w trakcie”. Mam nadzieję, że tym moim aktem szaleństwa 🙂 zachęcę Cię do wychodzenia do świata ze swoją twórczością, nie czekają, aż będzie DOSKONAŁE. 


Fragmenty z książki „Kim będziesz, kiedy staniesz się sobą?”

_______________________________________________________________________

Długo myślałam nad tym, co się wtedy wydarzyło. Nie mogłam zasnąć. Przewracając się z boku na bok. Noc dłużyła się w nieskończoność, jakby ktoś uparł się, aby ten koszmar, który rozgrywał się w mojej głowie, trwał w nieskończoność. Znałam to miejsce, w którym się znalazłam. Znałam, aż za dobrze.

Dlaczego nie ja?

Dlaczego cały czas coś?

Ileż jeszcze?

Co ze mną nie tak?

Czemu mnie to spotyka?

A zaczęło się całkiem niewinnie. Jedno zdjęcie. Jedno zdjęcie, które dostrzegłam przeglądając media społecznościowe… nagłe ukłucie i ścisk. Jakby ktoś podciął mi nogi. I jeśli tak, jak ja lubisz metafory budowlane, to rozjechanie walcem będzie Ci całkiem bliskie. Tak się poczułam!

Kiedy zazdrość, porównywanie się i wstyd dochodzą do głosu, robi się naprawdę ciemno. Droga powrotna wydaje się poza naszym zasięgiem. Tak, jakby tej drogi w ogóle nie było. Tak, jakby nasza wartość, to kim jesteśmy, rozpadło się na tysiące kawałków i za nic nie dało się skleić. Tak, jakby cudze działania, czy słowa, miały w sobie moc okradania nas z tego, co cenne i piękne.

Tylko problem w tym, że to nie inni są zagrożeniem dla nas. Dla naszego poczucia wartości. Dla naszych talentów. Dla naszej kreatywności. Dla naszego wkładu. To my sami okradamy się z tego wszystkiego. Kiedy mocno stoimy na własnych nogach, nikt nie zachwieje naszym światem.

Zazdrość, porównywanie się z innymi i wstyd są takim głębokim dołem, z którego trudno się wydostać. I gdybym mogła to miejsce, jakoś oflagować to widniałby tam napis:

Nie ma dla mnie już miejsca!

Jakże często tak się właśnie czułam. Bojąc się, że już zawsze jestem skazana na życie na wdechu, na życie okrojone na życie cudzym życiem. […]

To ta mocniejsza wersja, ale są też takie:

Nurkowanie z wielorybami w ich naturalnym środowisku (ojacie, przecież zawsze tak chciałam!), zdjęcia z wysokogórskich wypadów zapierające dech w piersiach (to nic, że mam lęk wysokości, też tak chcę!), akcja na ulicach Nowego Yorku, którą przecież Ty chciałaś zorganizować na „własnym podwórku” (już za późno), książka, którą Ty sama chciałaś napisać (i co teraz?). I to wszystko zanim wstanę z łóżka! Zanim ogarnę moje włosy i przestanę wyglądać jak królowa punk rocka. Nawet zanim moje nogi  dotkną podłogi, wstaję z  poczuciem BRAKU!

Ten brak często przejawia się w dwóch formach: mieszaniny smutku, niepewności i bezradności lub chęcią przywalenia komuś w twarz. Tę drugą sytuację doskonale oddaje hasło: wiem, że wszystko jest po coś, ale what the fuck.

[…]

Jednym z największych odkryć w tych zmaganiach z zazdrością i porównywaniem się były słowa: TO NIE JEST MOJE!

To, na czym nam naprawdę zależy często skrywa się pod płaszczem zazdrości, nie na jej powierzchni. Już najwyższa pora, abyśmy zaczęli kwestionować, czy to, co chcemy jest naprawdę nasze!

Bo prawda jest taka, że ja nigdy nie marzyłam o tym, aby moje nazwisko znalazło się w vogue, czy w NYT. Nigdy nie marzyłam o tym, aby być na liście bestsellerów. Nigdy nie marzyłam, żeby więcej czasu spędzać w podróży, niż we własnym domu, z moją rodziną (i ze stadem rzecz jasna). Nigdy nie marzyłam, aby występować na największych scenach świata. Wierzyłam za to, że tez powinna tego chcieć, że powinnam być taka, jak inni, że to jedyna i słuszna droga. Tylko… nie była moja.

Marzyłam o tym, żeby wychodząc rano z domu widzieć drzewa. Marzyłam o tym, że stworzyć przystań dla ludzi i pokrzywdzonych zwierząt. Marzyłam o zbudowaniu studni w Afryce. Marzyłam o wędrówkach. Marzyłam o pracy, która nie odbywa się w świetle reflektorów, ale w starej, drewnianej chacie, gdzie w przerwie można zdjąć buty, dotknąć trawy i spojrzeć w niebo.

I co ciekawe, ta świadomość początkowo nie przyniosła mi wyzwolenia. Bo zdałam sobie sprawę, że nie ma miejsca, do którego przynależę. Chcąc dopasować się do cudzej wizji życia, straciłam siebie, swoje miejsce, to, co dla mnie ważne.

[…]

Tak bardzo skupiamy się na tym, co robić w życiu, że całkowicie zapominamy o tym, że jest ważniejsze pytanie: KIM JESTEM? Kiedy odkryjemy na nie odpowiedź, to droga do tego, co chcemy robić, jak chcemy iść przez życie, stanie się jaśniejsza. Z każdym kolejnym krokiem bardziej nasza.

[…]

Niech zazdrość stanie się dla Ciebie inspiracją do poszukiwań- własnych potrzeb, własnej drogi, własnego głosu. Niech stanie się wezwaniem do działania. Do rozpalania do granic potencjału, który jest w Tobie.

Mam dla Ciebie listę pytań, które ułatwią Ci zajrzenie do środka:

  • Czego ta zazdrość naprawdę dotyczy?
  • O czym mnie uczy?
  • Co w tej historii/zdjęciu tak naprawdę mnie dotyka?
  • Gdyby zazdrość była takim wskazującym palcem, to na, co by wskazywała?
  • W jaki sposób mogę się zainspirować?
  • Czego nie chcę zobaczyć?
  • Co sobie odmawiam?
  • Czego się pozbawiam?

Chcesz więcej? TUTAJ MOŻESZ ZAMÓWIĆ MOJĄ KSIĄŻKĘ. 

I będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz- taki ślad po sobie, że jesteś, że czytasz, że być może odnalazłaś się w mojej historii. Z życzliwością, 

Magda